Niespodziewany styczniowy atak zimy na chwilę wprowadził w życie apokaliptyczne wizje amerykańskich filmowców. Cywilizacja zamarła. Dzień bez prądu, ogrzewania, zasięgu w telefonach komórkowych, zakupów. Natura przyoblekła się natomiast w iście niezwykłą szatę. Lód pokrył świat grubą warstwą. Zamarzło wszystko, oprócz wody w naszym uroczym zalewie. Dziwy. Las zamienił się w galerię szklanych rzeźb i wypełnił dźwiękami, których na co dzień próżno by tam szukać.
W drodze z pracy postanowiłam uwiecznić te wspaniałości korzystając z niewątpliwego cudu, jakim okazały się być baterie w aparacie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz