środa, 31 grudnia 2014

Profesor Pytalski w szkole i science w sekcji CLIL na angielskim

http://www.sp1.suchedniow.net/photogallery.php?photo_id=5999

Pod powyższym linkiem można obejrzeć galerię wspomnień z wizyty Profesora Pytalskiego w naszej szkole. Proste eksperymenty z wodą, powietrzem i grawitacją zadziwiły młodszych, starszych, a nawet całkiem dorosłych. Natchnęło mnie to do dorzucenia do zajęć ze starszymi klasami sekcji CLIL w postaci kilku filmów dostępnych w internecie.
Klasa 6 zmierzyła się z wykładem popularnego brytyjskiego naukowca Briana Coxa:
Przed obejrzeniem filmu w skrócie wyjaśniliśmy zjawisko czarnych dziur.
Uczniowie mieli za zadanie wyłowić znajome słówka, zwłaszcza przymiotniki, których stopniowanie akurat powtarzaliśmy. Po filmie zrobiliśmy listę przymiotników, uzupełniając wszystkie formy stopnia równego, wyższego i najwyższego.

Klasy 4  i 5 spotkały kolejnego szalonego naukowca, goscia programu The Tonight Show Starring Jimmy Fallon. Amerykańska wersja języka angielskiego i tempo mówienia troszkę zbiły z tropu moich podopiecznych. Natomiast same doświadczenia wywołały mnóstwo emocji, które próbowaliśmy wyrażać po angielsku. Nasze okrzyki: 'wow', 'amazing', 'fantastic', 'great', 'I can't believe it!', 'Oh, no!' przywabiły w końcu zaciekawioną harmidrem Dyrekcję:) Weszła w finałowym momencie programu i sama nie mogła się powstrzymać od okrzyków zaskoczenia:)
A ponieważ jeden film, to zdecydowanie za mało, popatrzyliśmy sobie jeszcze na kolejne eksperymenty:

niedziela, 21 grudnia 2014

"Twinkle, twinkle little star...

How I wonder, where you are..."


W wersji super Simple Songs to jedna z ulubionych piosenek moich zerówkowiczów.

Posłużyła ona jako element jednej ze świątecznych lekcji,  w czasie której poznawaliśmy słówka takie jak: gingerbread man, christmas tree, Santa Claus, present, candy cane.
Obrazki ilustrujące te słówka dzieci dostały najpierw w postaci kart pracy:

Dzieciaki pracowały przy stolikach w grupach. Wskazywały na karcie znalezione elementy w zabawie "I spy with my little eye", powtarzały słówka, liczyły elementy. Ponieważ maluszki pytały o inne słówka, nazwaliśmy też pozostałe elementy na obrazkach.

Następnie, korzystając z tablicy interaktywnej, przypomnieliśmy sobie piosenkę: "Twinkle, twinkle little star", po czym siedliśmy na dywanie w kółku. W środku umieściłam Hula-hop. Wyjaśniłam, że to świąteczne, wieczorne niebo, a my będziemy szukać naszych gwiazd- przyjaciółek tak, jak sówka z piosenki. 
Zastosowałam tu świąteczną wersję "łowienia rybek".
Gwiazdki wycięłam ze złotego brystolu, a w zasadzie resztek pozostałych z wykonania szkolnych kartek świątecznych (niech żyje ekologia!).
Na odwrocie przykleiłam ilustracje poznanych słówek. Dołączyłam spinacze metalowe i przygotowałam małą wędkę zakończoną magnesem.
Dzieciaki " łowiły" swoje gwiazdki. Czas był ograniczony śpiewem dwóch wersów piosenki (okazało się, że maluszki świetnie ją opanowały i chętnie śpiewają bez podkładu muzycznego).
Za poprawnie powiedziane słówko nagrodą była naklejka. Po odkryciu wszystkich gwiazdek powtórzyliśmy wszystkie słowa, policzyliśmy obrazki i wspólnie zaśpiewaliśmy całą piosenkę Twinkle, twinkle...
Pół godziny minęło błyskawicznie. Na zajęciach było obecnych siedmioro uczniów. 



niedziela, 14 grudnia 2014

Specjalne przywileje nauczyciela

Dodaję ten post na fali dyskusji o pracy nauczyciela i rozlicznych przywilejów, jakich nam zazdroszczą inne grupy zawodowe.
Nie ukrywam, że decydując się na wykonywanie tego właśnie zawodu, brałam pod uwagę profity w postaci wakacji, czy pensum niższego, niż w innych profesjach. Z drugiej strony rozważyłam również konieczność podjęcia odpowiedzialności za zdrowie i życie moich podopiecznych, obowiązek nieustannego kształcenia się, potrzebę ogarnięcia ton dokumentów i tworzenia własnych pomocy dydaktycznych. Nie narzekam na to, choć nie ukrywam, że bywam śmiertelnie zmęczona.
Trzymam się, bo ta praca niesie ze sobą dobra mniej oczywiste z punktu widzenia obserwatora z zewnątrz. Najważniejsze, co przychodzi do głowy, to fakt dla mnie podstawowy, że praca z uczniami jest przywilejem samym w sobie. Zaufanie dzieci, możliwość obserwowania, a nawet- do pewnego stopnia- współtworzenia ich rozwoju jest bezcenna. Jest nieomal darem od losu.
Nieomal..., bo jednak nie obywa się bez płacenia ceny za wykonywanie tego szlachetnego zawodu.
Dla mnie ta cena staje się szokująco wysoka. Sprowadza się ona do faktu, że choć wkładam w swą pracę wszystkie siły, mnóstwo serca i emocji i niemal cały czas, jakim dysponuję, jestem przez władze, media i społeczeństwo postrzegana jako niedouczony, nieudolny pasożyt. Tak ukształtowana opinia społeczna sprawia, że wstydzę się powiedzieć osobom spoza środowiska szkolnego, czym się zajmuję. Przykro mi to pisać, ale w mojej ojczyźnie, w kraju, który kocham z bardzo wielu powodów, być nauczycielem, to znacznie gorzej, niż złodziejem, czy prostytutką.
Koniec roku i mobbing w czystej postaci zastosowany przez Panią Minister dopełniają czary goryczy. Kiedy przeleje się ta jedna kropla, która sprawi, że porzucę pracę, którą uwielbiam, nie wiem. Jestem pewna, że odnajdę się gdziekolwiek indziej. Szkoła straci jednego mistrza. a ja odzyskam godność, którą mi odebrano.
Póki co, jutro znów uśmiechnę się do moich milusińskich, nauczę ich kilku słów w pięknym obcym języku, zapewne sama się również czegoś od nich nauczę.
Rozgoryczenie i wstyd schowam głęboko na dnie serca. Wrócę do nich w Święta, kiedy będę miała wreszcie chwilę czasu. Dziś jeszcze trzeba sprawdzić klasówki i przygotować jutrzejsze zajęcia. Standardowe niedzielne popołudnie lenia i pasożyta.
Fiszki na poniedziałek przygotowane, wydrukowane i zafoliowane. Wszystko to zostało przygotowane na moim prywatnym sprzęcie, z użyciem materiałów zakupionych przeze mnie i energii, która przecież też kosztuje. Wszystko to w "wolnym" czasie, którego mam przecież tak wiele. 


środa, 10 grudnia 2014

Santa w Jedynce

Kiedyś wyedytuję ten tekst. Dziś wklejam sprawozdanie stworzone na potrzeby strony internetowej mojej szkoły i mini foto-relację.

„Santa Claus is coming to town…”

Przedstawienie w języku angielskim to nasz tegoroczny pomysł na uświetnienie szkolnych uroczystości mikołajkowych. Krótki spektakl został przygotowany przez uczniów klasy piątej, którzy przystroili też szkołę plakatami o tematyce zimowej.

Piątoklasistów nie trzeba było namawiać do udziału w uroczystości. Każdy mógł zaprezentować swoje zdolności językowe i aktorskie. Znalazły się role dla elfów, reniferów, strażników czasu i uroczych anielic. Całe to zacne grono ruszyło na pomoc Państwu Mikołajom. Czemu potrzebowali magicznych mocy i nadprzyrodzonego wsparcia? Otóż, nasi bohaterowie to zwykłe starsze małżeństwo, które nie mając własnych dzieci, starało się polepszyć los swoich sąsiadów. Pan Mikołaj rzeźbił drewniane zabawki dla okolicznych dzieciaków. Pani Mikołajowa dodawała zrobione przez siebie czapki i rękawiczki.  Mimo ciemności i mrozu pakowali podarki na sanki i zawozili je dla swoich podopiecznych, sprawiając im wiele radości. Była to jednak praca niemalże ponad ich możliwości. Na szczęście ich trud został wkrótce zauważony i wsparty magicznymi siłami, tak, aby Mikołaj mógł dotrzeć do wszystkich potrzebujących maluchów na całym świecie.

Występ uczniów został wzbogacony wykonaniem piosenek o tematyce zimowej i mikołajkowej – znanych, lubianych i zaśpiewanych wraz z widownią – oczywiście w języku angielskim.


Dziękujemy klasie piątej i podziwiamy ich odwagę. Wystąpienie w obcym języku to wielkie wyzwanie, z którym zmierzyli się brawurą i humorem.